wtorek, 29 października 2013

8 rozdział !

Miałam przepiękny sen, ale oczywiście z tego pięknego snu wyrwał mnie dźwięk budzika. Czy chociaż raz nie może być tak że najpierw mój sen się skończy, a potem dopiero budzik zadzwoni? No cóż, strasznie nie chciało mi się wstawać, ale musiałam. Powoli zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Zrobiłam poranną toaletę i z przymrużonymi oczami poszłam obudzić Oscara. On także niechętnie wstał i poszedł do toalety. Zeszłam na dół, moi rodzice już nie spali, robili razem śniadanie w kuchni. Przywitałam się z nimi i siadłam do stołu, po chwili dołączył do mnie Oscar. Mama podała duży talerz kanapek na stół, tata nalał wszystkim kawy i zasiedli również do stołu. Jedząc gadaliśmy kto gdzie jedzie i gdzie mamy się spotkać jak już będziemy na miejscu. Ustaliliśmy, że my wezwiemy taxi i pojedziemy jak wylądujemy. A rodzice jak już będą na miejscu przyjadą autem pod podany adres, czyli do naszego nowego mieszkania. Była godzina 06:30, o 07:30 mieliśmy być na lotnisku, a o 08:00 mieliśmy lot. Poszliśmy się już szykować. Zabrałam z pokoju ciuchy i weszłam do łazienki. Przemyłam twarz, nałożyłam jakiś krem, zrobiłam lekki makijaż, związałam włosy w wysokiego kucyka i ubrałam się w TO i wyszłam z łazienki. Po mnie wszedł Oscar, wyszedł po 10 minutach ubrany w TO. Wzięliśmy walizki i zeszliśmy na dół, rodzice także wynieśli już walizki. Tato i Oscar poszli po pudła z rzeczami, a ja poszłam wyjechać autem z garażu i podjechać pod dom, żeby było łatwiej pakować. Napisałam Laurze, żeby wychodzili już z kartonami. Bo także kartony Laury będą się w tym samochodzie znajdować. Laura wyszła z domu ubrana w TO, a za nią wyszedł Niall ubrany w TO. Zaczęliśmy pakować wszystko. Cały bagażnik i tył auta był zapakowany + walizki mojego taty i mamy. My jechaliśmy z mamą Laury w jej samochodzie, bo do jednego auta byśmy się na pewno nie zmieścili. Mama i tato musieli jechać wcześniej żeby zdążyć na prom. Pocałowaliśmy się na pożegnanie i odjechali. My wyruszyliśmy jakieś 10 min po nich. Na lotnisku byliśmy dokładnie o 07:30, wyciągnęliśmy wszystkie walizki i weszliśmy do wielkiego budynku. Z 15 minut żegnaliśmy się z mamą Laury. Laura wraz z mamą uroniła kilka łez. Niestety mama Laury zostanie teraz całkiem sama w domu. Tato Laury zmarł gdy ona miała 8 lat, był na coś ciężko chory. Laura zawsze gdy wspomina o ojcu i o tym że widziała jak umierał i co się z nim działo wylewa stado łez. Dlatego nikt z nas nie wspomina o jej ojcu, bo jak ktoś coś powie to wiemy jak to się później skończy. Niestety musieliśmy już iść na odprawę. W końcu wsiedliśmy do samolotu, stewardesa mówiła coś przez mikrofon itd. Mieliśmy zapiąć pasy i przygotować się do startu. Gdy ruszaliśmy i samolot zaczął się trząść złapałam mocno rękę Oscara. Zauważył, że się boję. Chociaż już dużo razy leciałam samolotem dalej się trochę bałam. Gdy już samolot się ustabilizował, mogliśmy odpiąć pasy. Stewardesa roznosiła koce, poduszki, jakieś napoje i przekąski, ja nic nie wzięłam. Wyciągnęłam książkę z torby podręcznej i zaczęłam ją czytać. Kartkowałam ją i kartkowałam, w końcu znudziło mi się to czytanie. Po wygłupiałam się trochę z Oscarem, poprzytulaliśmy się, były całuski i znowu się nudziłam. Wyciągnęłam swojego ipada i włączyłam moją ulubioną PIOSENKĘ i pochłonęłam się w jej słowach. Nie zorientowałam się nawet że zasnęłam. Obudził mnie Oscar mówiąc, że zaraz będziemy lądować. Wyłączyłam więc ipada, włożyłam do torebki wszystkie rzeczy i zapięłam pasy. Znowu poczułam turbulencje dlatego złapałam rękę Oscara. Gdy już wylądowaliśmy, zabraliśmy wszystkie rzeczy i poszliśmy do budynku po walizki. Lecieliśmy jakieś 2 godziny, nawet szybko to zleciało. Musieliśmy jakieś 20 minut czekać na nasze walizki. Gdy je wzięliśmy zamówiliśmy taxi i pojechaliśmy do naszego mieszkania. To nasz DOM ( ŁAZIENKA GOŚCINNAŁAZIENKA LAURYMOJA ŁAZIENKAKUCHNIASALONPOKÓJ GOŚCINNYSYPIALNIA LAURYMOJA SYPIALNIAGARDEROBA LAURYMOJA GARDEROBAPOKÓJ MUZYCZNY i jeszcze pokój dla malarza ). Ten dom budowaliśmy i urządzaliśmy 2 lata. I jesteśmy dumne z naszej aranżacji i z tego jak go urządziłyśmy. Jesteśmy bardzo wdzięczne rodzicom, że zainwestowali w nas pieniądze. Gdy przyjechaliśmy byliśmy zmęczeni. Rodzice powinni być za jakieś 2 godzinki. Dlatego postanowiliśmy się trochę przespać. Oscar i Niall pojechali do siebie do domu i powiedzieli że przyjadą później. Wzięłam dresy i luźną koszulkę z walizki i poszłam do nowej łazienki. Wzięłam prysznic i przebrałam się. Laura już była u siebie, więc ja też poszłam do siebie. 

Była godzina 13. Obudzili mnie rodzice dzwoniąc do drzwi. Poszłam szybko otworzyć. Przywitali się ze mną i poszli po kartony do samochodu. Ja w tym samym czasie poszłam obudzić Laurę. Potem poszłam się przebrać w coś bardziej estetycznego. Ubrałam się w TO, poprawiłam makijaż i włosy i zeszłam na dół. Po chwili zeszła także Laura ubrana w TO. Rodzice siedzieli już w salonie, a kartony leżały przy ścianie w holu. Razem z Laurą poszłyśmy do kuchni i chciałyśmy zrobić coś do jedzenia. Niestety nic nie było w lodówce i musieliśmy iść do sklepu. Oznajmiłyśmy rodzicom, że jedziemy do sklepu i że za 30 minut wrócimy. Wzięłam telefon i wsiadłyśmy do auta, po 10 minutach byłyśmy już w sklepie. Pakowałyśmy wszystko co lubiłyśmy i co nam było potrzebne, było tego baardzo dużo ponieważ oboje uwielbiałyśmy jeść, a na dodatek Niall jest strasznym żarłokiem, a teraz będzie u nas częściej przebywał. Zapłaciłyśmy za zakupy, zabrałyśmy duże siaty i poszłyśmy do samochodu. Wpakowałyśmy to wszystko do bagażnika i pojechałyśmy do domu. Był mały korek i trochę to nam zajęło. Do domu wróciłyśmy po 14, rodzice oglądali coś w telewizji. Gdy nas zobaczyli wyłączyli telewizor i podeszli do nas pomóc nam. Razem z rodzicami błyskawicznie wypakowaliśmy zakupy i wzięliśmy się za robienie naszych ulubionych naleśników. Zadzwonił dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć, a Laura i rodzice dokańczali naleśniki. Jak się spodziewałam byli to Niall i Oscar. Wpuściłam ich i usiedliśmy wszyscy do stołu, zajadaliśmy się naleśnikami. Ja po 3 byłam pełna także Oscar i Laura nie zmieścili więcej, moi rodzice zjedli po 2, a Niall zajadał chyba 6. Ten to ma spust.
- Niall gdzie ty to wszystko mieścisz? - zapytałam chłopaka. On wpychając 7 naleśnika pogłaskał się po brzuchu i to była jego odpowiedź. 
Była godzina 15:30, postanowiliśmy po rozpakowywać część rzeczy. Rodzice poszli rozejrzeć się trochę na miasto, bo dawno tu nie byli. Ja z Oscarem wzięłam kartony z moimi rzeczami i poszłam do mojego pokoju. A Niall i Laura wzięli kartony Laury i także poszli do jej pokoju. Powoli wszystko rozpakowywaliśmy i układaliśmy na półki i do szuflad. Po rozpakowaniu wszystkich rzeczy wzięłam walizki poszłam do garderoby i zaczęłam rozpakowywać moje rzeczy. Garderoba była pełna kupionych przedtem rzeczy przeze mnie, ale było jeszcze miejsce na rzeczy z domu. Rozpakowałam wszystko, poukładałam i położyłam się na łóżku zmęczona. Koło mnie położył się Oscar i wtuleni w siebie odpoczywaliśmy. Była godzina 19, Oscar zaproponował, żebyśmy poszli na spacer. Zgodziłam się po czym poszłam do garderoby wybrać jakieś ciuchy, ładne i stosowne do Londyńskiej pogody. Wybrałam TO, weszłam do łazienki przebrałam się, umalowałam, umyłam zęby i rozpuściłam włosy, wyszłam z łazienki.
- Bosko wyglądasz. - usłyszałam słowa skierowane do mnie. Wypowiadał je Oscar.
- Dziękuję. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Gotowa? - zapytał.
- Gotowa. - odpowiedziałam i zeszliśmy na dół. Rodziców jeszcze nie było więc napisałam karteczkę że jesteśmy na mieście ponieważ Laura i Niall także wychodzili. Zamknęliśmy dom i wszyscy poszliśmy. Rozdzieliliśmy się, Laura i Niall poszli na miasto, a ja i Oscar do parku. Błądziliśmy w Hyde Parku, usiedliśmy na ławce i trochę gadaliśmy wtuleni w siebie. Wstaliśmy i szliśmy dalej, poszliśmy do mojej ulubionej kafejki i zamówiliśmy szejki. Te co zawsze czyli ja waniliowy, a Oscar czekoladowy. Szliśmy w zatłoczonym centrum, w końcu doszliśmy do domu Oscara. Weszliśmy i bardzo się zdziwiłam, prawie wszystko się tutaj zmieniło przez 1 rok. 
- No, no widzę że poważnie podjąłeś się zmian. - uśmiechnęłam się do niego. 
- No tak jakoś wyszło. - także jebnął smajla. Pogadaliśmy trochę, posiedzieliśmy na kanapie i musiałam się już zbierać bo była godzina 22, a jutro miałam iść do studia nagraniowego, nagrywać moją piosenkę. Oscar odprowadził mnie do domu i pożegnaliśmy się namiętnym całusem. Weszłam do domu, Laura siedziała w kuchni i czytała czasopismo, a rodzice byli u siebie, czyli w pokoju gościnnym. Byłam trochę głodna dlatego zrobiłam sobie musli z malinami i jagodami. I siadłam na przeciwko Laury. Trochę pogadaliśmy i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam moje PIŻAMKI i poszłam do łazienki. Puściłam wodę do wanny i rozebrałam się z ciuchów. Włożyłam je do kosza i zmyłam makijaż. Związałam włosy w wysokiego koka i weszłam do wanny. Siedziałam tak chyba z 30 min, w końcu wyszłam i otuliłam się ręcznikiem. Dokładnie się wytarłam i ubrałam w piżamy. Włosy rozpuściłam i wyszłam z łazienki. Wzięłam laptopa i weszłam na facebooka i twittera. Popisałam trochę smsów z Oscarem i położyłam się spać. 
_________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że rozdział się podoba. 
Dzisiaj napisany tak na szybko. 
KONTAKT :
http://ask.fm/papatka2011

2 komentarze:

  1. Znowu ja ;)
    Rozdział fajniutki :D Tylko mam jedną radę (chociaz wiem, że żadna ze mnie pisarka, więc nie odbierz tego źle) więcej dialogów by sie przydało, tak żeby urozmaicić akcje :)
    Ale ogólnie wszystko super, wiadomo, jest kilka malutkich błędów typu "oboje" zamiast "obie" (bo akurat to było tylko o dziewczynach), ale to się na prawde każdemu zdarza! :D
    Pozdrawiam cieplutko! ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za rady. Postaram to poprawić :) Również pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń